poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Falsity

 Załóżmy że do 5 klasy podstawówki doszła dziewczyna w środku roku szkolnego. Dziewczyna grubsza od innych, nieśmiała. Nie chodzi o to że się po prostu roztyła nie dbając o siebie, tylko była chora w młodości i brała takie leki które w skutku ubocznym otyły ją. Niestety nie miała pieniędzy. Ubierała się średnio, to nie było ważne, ale koleżanki z jej klasy bardzo zwracały na to uwagę. One miały mnóstwo pieniędzy na ciuchy, perfumy a co najgorsze - kosmetyki. Malowały się i przychodziły do szkoły w ciuchach które były bardzo ładne czego Ola (dziewczyna która doszła do klasy) im zazdrościła. Nie pokazywała tego i nie zważając na to jaki mają ciuchy chciała się zaprzyjaźnić. Dziewczyny nie odebrały jej za dobrze, nie chciały być miłe, bo dlaczego mają zadawać się z kimś kto nie ma tak ładnych ciuchów, nie jest tak chudy i ładny. Zaczęły ją przezywać i dokuczać. "Olga" (wcześniej tak nazwana przez swoje "koleżanki") Pobiegła do toalety, zamknęła się i rozpłakała. Nie chciała żeby było cały czas tak. Nie wiedziała co dalej robić bo bardzo chciała być taka jak one, ale nawet nie zdawała sobie jeszcze z tego sprawy jaką mają zepsutą osobowość. Na następnych lekcjach nie mogła znaleźć swojego plecaka, okazało się że dziewczyny poprosiły chłopaków żeby schować go w toalecie męskiej. Gdy Ola przyszła do domu powiedziała mamie o tej sytuacji, a na końcu dodała że niepotrzebnie się przeprowadzali, że nikt jej nie lubi. Przez kolejne dni było podobnie, dziewczyny naśmiewały się z niej i dokuczały. Kiedy miała coś w szkole, np. coś słodkiego, cała grupka osób podchodziła do niej i zachowywała się jakby Ola była ich największą przyjaciółką, a zaraz po chwili zabierały jej co miała i z powrotem jej nie lubiły. Ona nie chciała chodzić do szkoły, po prostu bała się że gnębicielkom wpadnie do głowy coś gorszego, coś co mogłoby ją skrzywdzić. Z płaczem wstawała rano do szkoły. Nieraz nie było jej ponad tydzień. W tym czasie one plotkowały o tym, co się z nią dzieje. Poprosiła mamę aby przeniosła ją do innej klasy. Mama powiedziała że rozważy tą prośbę. Po jakimś czasie mama przeniosła ją do klasy c (z klasy b) i tam koleżanki polubiły ją, nie zwracały uwagi na jej wygląd, tylko charakter. Ola mogła czuć się wreszcie szczęśliwy.

Z tego co tu napisałam można przemyśleć swoje zachowanie, podejście do ludzi. Gdy kiedyś zrobiliście komukolwiek coś takiego jak te koleżanki Oli poczujcie się na jej miejscu. Dużo osób zamknęłoby się w sobie, a w gorszym stopniu przyszłaby im do głowy jakaś niepotrzebna głupota. Mam nadzieje że niektórzy przemyślą swoje zachowanie.

Sama to pisałam z podobnego doświadczenia. Miałam taką dziewczynę w klasie, ale ja też nie jestem za chudą osobą (niestety ale mi jest o wiele ciężej schudnąć, bo otyłość jest u mnie rodzinna) dlatego mi też dokuczają. Tą historię trochę zmieniłam, ale i tak można z niej wyciągnąć wnioski. W XXI wieku fałszywość przeradza się w częstą chorobę na którą ja też jestem trochę chora, ale nie do tego stopnia żeby skrzywdzić drugą osobę za wygląd. Mam nadzieje że to przemyślicie, a ja już kładę się spać, Dobranoc miśki :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz